niedziela, 1 lipca 2018

"Kiedy była porządną dziewczyną" Philip Roth

Na krótko przed publikacją "Kompleksu Portnoya", Philip Roth wydał inną powieść, która jednak zupełnie nie zapowiadała tego, co wkrótce miało zacząć się dziać wokół tego pisarza. Chodzi tutaj o książkę "Kiedy była porządną dziewczyną", do której autor inspirację czerpał z osobistych doświadczeń, a konkretnie z własnego małżeństwa. No właśnie, książka ta podobnie jak sam ten związek nie należy do szczególnie udanych. Szybko przekonujemy się, że nie ma tu niestety nic, z czego Roth stał się znany, a więc jego poczucia humoru, odwagi twórczej czy szczypty kontrowersji. Co więcej, gdyby nie nazwisko na okładce, na pewno nie domyśliłabym się, kto jest jej autorem. 

Tytułowa "porządna dziewczyna" to Lucy Nelson, kobieta uwikłana najpierw w trudne relacje rodzinne, a później w takież same związki. Lucy zalicza się do specyficznej grupy ludzi, którzy choć chcą dobrze to zwykle osiągają skutek odwrotny do zamierzonego. I tak pomimo najlepszych chęci, jej kolejne plany i ambicje biorą w łeb, a za przyczynę swoich niepowodzeń konsekwentnie uznaje najpierw ojca, a potem męża. Choć nie można odmówić bohaterce pewnych racji i zasadności w poczynaniach, to jej despotyczna i bezkompromisowa natura zamienia życie wszystkich wokół w piekło. I podobnie jak pierwsza żona pisarza również powieściowa Lucy kończy marnie. Zapewne ostatnią rzeczą, której Roth pragnąłby dla tej bohaterki jest współczucie i uznanie jej za ofiarę, a jednak wielu postrzega ją właśnie w ten sposób.

Być może błędem była już sama perspektywa, bo Philip Roth - po raz pierwszy i ostatni - opisuje wydarzenia głównie z punktu widzenia kobiety. Wyrzeka się również jednego ze swoich ulubionych tematów i nie osadza fabuły w realiach społeczności żydowskich. W rezultacie, zabraknie mu autentyzmu i szczerości, dialogi natomiast wyjdą sztuczne, a do tego stanowczo za długie. Jednak te mankamenty stają się wyraźne dopiero w drugiej części książki, która nagle staje się bardzo męcząca (zupełnie jak Lucy ze swoimi wiecznymi pretensjami i niezadowoleniem). Wydaje się, że niemal wszystko, co czytamy w "Kiedy była porządną dziewczyną" to wersją okrojona i nijaka, a prawdziwe emocje (jak gniew) widać dopiero w "Kompleksie Portnoya", gdzie pierwowzór pierwszej żony Rotha jest również obecny w postaci niesławnej Małpki. Niemniej, różnica pomiędzy tymi dwiema powieściami jest ogromna, zwłaszcza, że obie powstały w przeciągu krótkiego czasu. 

"Kiedy była porządną dziewczyną" pozostaje dla mnie zagadką, bo nie potrafię do końca rozszyfrować intencji autora. Ale co gorsza, nie potrafię odnaleźć Rotha w Rothie. Gdy czytałam ową powieść, Roth miał przed sobą jeszcze kilka miesięcy życia, a ja miałam własne (niewzruszone) zdanie na temat tej wczesnej jego twórczości. A teraz, gdy odszedł, zastanawiam się czy czasem nie powinnam trochę złagodzić swojego stanowiska, bo w gruncie rzeczy pierwsza połowa książki może się podobać albo przynajmniej zaciekawić. W końcu, ewentualne niedociągnięcia zawsze można zrzucić na karb młodości pamiętając przy tym, że każdy pisarz potrzebuje czasu by odnaleźć własny styl. W tej kwestii nawet Philip Roth nie jest wyjątkiem.

_________________________________________________________________
"Kiedy była porządną dziewczyną", Wyd. Literackie, 350 stron, 2017 r.
oryg. "When she was good"

Moja ocena: 5/10

1 komentarz:

  1. Książka ta jest pierwszą i na razie jedyną powieścią Rotha przeczytaną przeze mnie, więc nie mam porównania, ale mi się spodobała. Bardzo dobrze napisana i świetnie pokazuje problemy Ameryki.
    Może gdybym znała inne jego książki to ta wydałaby mi się blada, ale jest jedyną, więc mi się spodobało. Oczywiście planuję przeczytac inne, ale na razie nie mam czasu.

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie uwagi, spostrzeżenia, sugestie czy rekomendacje są mile widziane. Wszystkie zawsze czytam, choć nie zawsze odpisuje. Jeśli komuś faktycznie zależy na kontakcie ze mną to najlepszym sposobem będzie droga mailowa.

podobne

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...