piątek, 11 sierpnia 2017

Lazurowe Wybrzeże na wyciągnięcie ręki: filmy

Romy Schneider w "Basenie"

Gdy film rozgrywa się w skąpanych słońcem plenerach - najlepiej południowej Europy - mam pewność, że nie zabraknie mi motywacji by obejrzeć go do końca. To prawda, że takie obrazy siłą rzeczy wyjątkowo cieszą oko, ale mają też do zaoferowania wiele pod innymi względami. Kino francuskie - niekoniecznie to najnowsze - wybija się w tym temacie. Na pierwszy rzut oka wiadomo, jest pięknie - słońce, plaża i morze - ale przy wnikliwszym spojrzeniu okaże się, że za tą fasadą już nie wszystko wygląda tak idealnie. Dlatego zapraszam Was na filmową podróż po najpiękniejszych zakątkach południa Europy w towarzystwie pierwszorzędnych gwiazd kina. Wprawdzie kilka razy zboczyłam nieco z Lazurowego Wybrzeża, ale myślę, że miałam ku temu dobre powody. 

czwartek, 3 sierpnia 2017

"Bezbronne nagietki" 1972


"Bezbronne nagietki" to jeden z tych filmów, które zawdzięczają swój rozgłos (skądinąd zresztą skromny) przede wszystkim nazwisku reżysera. Gdyby tylko film ten nakręcił jakiś pomniejszy reżyser - a nie Paul Newman - bardzo łatwo byłoby go przeoczyć i równie trudno do niego dotrzeć. Tymczasem nawet po tylu latach "Bezbronne nagietki" wielu obejrzy przynajmniej z ciekawości, a każdy szanujący się fan Paula Newmana też wcześniej czy później na niego trafi. I tym razem przekonamy się, że Newmana nie opuszcza to specyficzne upodobanie do rzeczy, z którymi nigdy w żaden sposób nie mógł się identyfikować, ale które najwidoczniej doskonale rozumiał. Jego wrażliwość jako artysty konsekwentnie wyrażała się nie tylko w filmach, w jakich grywał, ale też w tej mniejszej garstce, jaką wyreżyserował.

piątek, 21 lipca 2017

"Patrick Melrose Tom 1: Nic takiego. Złe wieści. Jakaś nadzieja" Edward St Aubyn


Gdyby Edward St Aubyn spisał klasyczne wspomnienia wywołałby pewnie krótkotrwałą sensację. Gdyby napisał zaledwie przeciętną powieść, prawdopodobnie nikt by o nim dziś już nie pamiętał. Tymczasem od ponad dwudziestu lat Edward St Aubyn znajduje się pod bacznym okiem mediów i czytelników (a ostatnio zainteresowali się nim również filmowcy). Nie dość, bowiem, że St Aubyn wywodzi się z brytyjskich wyższych sfer, to jest jeszcze posiadaczem burzliwego życiorysu i trudnego dziedzictwa, z którym przez długi czas w ogóle sobie nie radził. Do tego jest też rewelacyjnym pisarzem, o czym najlepiej świadczy jego cykl o Patricku Melrosie, gdzie własne doświadczenia umiejętnie przerobił na fikcję literacką. St Aubyn zawsze bowiem kultywował sztukę, a nie wyznania.

Nic takiego?

Trzy pierwsze powieści o Patricku Melrosie - wydane teraz w Polsce w jednym tomie - po raz pierwszy ukazały się przed ponad dwudziestu laty. Każda z nich opisuje inny epizod z życia głównego bohatera, ale za każdym razem reprezentujący zasadniczy etap w jego życiu. Trylogię otwiera niepozorne "Nic takiego", co w tym wypadku oznacza dzień, w którym skończyło się beztroskie dzieciństwo Patricka. To wówczas ledwie pięcioletni Patrick - przy czynnym udziale ojca – doznaje traumy na całe życie. Wszystko, co dzieje się później a więc jego destrukcyjne skłonności, wszelkiej maści używki czy problemy emocjonalne są już tylko następstwem druzgocących wydarzeń z dzieciństwa. St Aubyn, sam uzależniony od narkotyków od 16 do 28 roku życia i nie raz bliski przedawkowania, brawurowo oddaje ten czas w "Złych wieściach", epizodzie nowojorskim, gdy Patrick wyrusza po prochy ojca. Lata później, już w "Jakiejś nadziei" bohater próbuje pogodzić się z przeszłością i próbuje zdobyć się na przebaczenie; a przy okazji daje w kość snobistycznemu i uprzywilejowanemu środowisku, z którego sam się wywodzi.

środa, 5 kwietnia 2017

"Everyman" Philip Roth

Philip Roth nie jest już tym rozbuchanym seksualnie młodzianem znanym tak dobrze z "Kompleksu Portnoya". Z tego powodu wielu pewnie odetchnie z ulgą, ale sam zainteresowany nadal z rozrzewnieniem wspomina stare dobre czasy. Na pocieszenie pozostaje mu fakt, że wraz z wiekiem przynajmniej jego potencjał twórczy nie osłabł, ale wręcz się wzmógł, osiągając pełny rozkwit dopiero gdzieś na przełomie wieków. Później Roth wszedł już w zupełnie inny etap pisarstwa i życia - ten ostatni. Jeśli ktoś ma co do tego jeszcze jakieś wątpliwości, niech zajrzy do późnych jego książek, wydanych na krótko przed porzuceniem wszelkiej aktywności pisarskiej i publicznej. O opublikowanym pierwotnie w 2006 roku "Everymanie", można powiedzieć, że to najbardziej aktualne oblicze Philipa Rotha. 

środa, 15 marca 2017

"Witaj smutku" 1958



W latach 50. "Witaj smutku" niespodziewanie stało się najpierw głośnym wydarzeniem literackim, a później również filmowym. Kiedyś tytuł ten rzeczywiście otaczała aura kontrowersji, z której niewiele już dzisiaj zostało. O ile za sukces książki w pełni odpowiadała jej nastoletnia autorka, Francoise Sagan, tak do sukcesu filmu przyczyniła się w dużej mierze odtwórczyni głównej roli, Jean Seberg. "Witaj smutku" jako portret nastolatki uwikłanej w niejednoznaczne relacje z ojcem i targanej sprzecznymi uczuciami wobec jego nowej wybranki, świetnie wpisuje się w nurt filmów o wchodzeniu w dorosłość. Obraz Otto Premingera to pokaz młodzieńczej energii i beztroski, ale także niefrasobliwości wraz ze zgubnymi tego konsekwencjami. Ponurą ironią losu pozostaje fakt, że wiele lat później i w innych okolicznościach smutek faktycznie zawitaj do życia Jean Seberg.