czwartek, 12 stycznia 2017

Endurance czyli niezwykła podróż Ernesta Shackletona

Dość upiorny widok Endurance skutej lodem, fot. Frank Hurley, 1915

Apsley Cherry-Garrard tak podsumował kiedyś dokonania wielkich polarników: "do naukowej organizacji wyprawy dajcie mi Scotta; do podróży zimowej Wilsona; do osiągnięcia bieguna i niczego więcej Amundsena; a gdy wpadnę w tarapaty to za każdym razem chcę mieć przy sobie Shackletona". To właśnie ten ostatni zapisał się w sposób szczególny w historii badań polarnych, choć paradoksalnie nie osiągnął żadnych większych sukcesów na tym polu. Szeroko-zakrojone wyprawy, w których brał udział zawsze kończyły się w podobny sposób - ich stawką za każdym razem okazywało się po prostu życie. I właśnie tutaj Shackleton nie miał sobie równych - z największych opresji potrafił wyjść obronną ręką. Jego ostatnia ekspedycja na Antarktydę wciąż zalicza się do najśmielszych takich przedsięwzięć.

czwartek, 5 stycznia 2017

"Przeznaczone do likwidacji" 1966


"Przeznaczone do likwidacji" jako film pozostający w cieniu głośniejszych adaptacji sztuk Tennessee Williamsa stanowi dla widza całkiem przyjemną niespodziankę. Nie ustępuje on innym pod względem obsady, gdzie bryluje (jak zwykle) Natalie Wood i tym samym dołącza do prestiżowego grona aktorek związanych ze sztukami Williamsa. Zresztą w pozostałych kwestiach obrazowi również nie brakuje profesjonalizmu. Tymczasem atak na film przepuścił sam dramaturg, który podobno był nim tak zdegustowany, że chciał wycofać swoje nazwisko z czołówki. Jednak to nie pierwszy raz, gdy taka ostra krytyka z strony Williamsa okazuje się w rezultacie dobrym prognostykiem dla filmu.

środa, 28 grudnia 2016

"Shylock się nazywam" Howard Jacobson

Niesławny Shylock - ten sam, który w dramacie Szekspira gotów był wykroić funt ciała swojemu dłużnikowi w następstwie niespłacenia przez niego na czas pożyczki - nie mógł wymarzyć sobie lepszego współczesnego wcielenia. "Kupiec wenecki" Szekspira dawał uprzywilejowaną, bo tytułową pozycję wspomnianemu dłużnikowi, ale tym razem to Shylock zasłużył sobie na uwzględnienie w tytule, a także na większą niż zwykle empatię. Howard Jacobson w "Shylock się nazywam" z werwą opowiedział na nowo historię, gdzie zatarg o pieniądze urasta nagle do rangi sprawy honoru. A cały tragizm tej sytuacji - zarówno u Szekspira jak i teraz u Jacobsona - sprowadza się do faktu, że Shylock to Żyd, a jego oponent i niedoszła ofiara to chrześcijanin.  

poniedziałek, 19 grudnia 2016

"Pływak" 1968


Frank Perry za swoich najlepszych czasów kręcił cudowne, zwykle niewiele dłuższe niż półtorej godziny filmy, w których za każdym razem zdążył prześwietlić człowieka na wylot. W podobnych kategoriach mieści się obowiązkowo również "Pływak", niekonwencjonalne studium upadku z Burtem Lancasterem w tytułowej roli i życiowej formie. Oglądając ten film ryzykujemy konfrontację z niewygodną prawdą oraz wstrząs wywołany płynnym przejściem z krainy ułudy do rzeczywistości. Twórcy filmu wskazują też palcem bezpośrednio na nas prowokując pytaniem wprost z plakatu: "Czy mówiąc o "Pływaku" masz na myśli też siebie?"

wtorek, 6 grudnia 2016

"Wiosenna bujność traw" 1961


Jeśli każdy melodramat traktujący o miłości nastolatków miałby tak głęboką i dojrzałą wymowę jak "Wiosenna bujność traw" być może ten gatunek cieszyłby się większym poważaniem. Jednak nie każdy reżyser to Elia Kazan, który potrafi zachować idealną równowagę pomiędzy wątkiem romantycznym a szerszym kontekstem wydarzeń. "Wiosenna bujność traw" poprzez ukazanie uczucia dwójki młodych bohaterów obnaża obyczajowe konwenanse, społeczne uprzedzenia oraz podwójną moralność amerykańskiego społeczeństwa lat 20. ubiegłego wieku. W pełnej krasie błyszczy tu Natalie Wood, ale film zapowiada też narodziny zupełnie nowej gwiazdy, Warrena Beatty.