piątek, 23 sierpnia 2013

"Skłóceni z życiem" 1961


"Skłóceni z życiem" to film, który przeszedł do historii, dzięki okolicznościom powstania. Warto poznać ich ogólny zarys by w pełni zrozumieć ten film. Arthur Miller tworzył od wielu lat scenariusz z rolą skrojoną specjalnie dla swojej ówczesnej żony, Marilyn. Gdy w końcu doszło do kręcenia filmu ich małżeństwo było już w stanie rozpadu. Miller nie ułatwiał wtedy Marilyn pracy; nie tylko nieustannie zmieniał scenariusz i kwestie, ale także ingerował w jej rolę. Poza tym aktorka miała już wówczas poważne problemy ze zdrowiem i lekami. Podobno ze względu na jej przekrwione oczy zaniechano kręcenia w technikolorze. Ale nie tylko ona, bo cała ekipa przeżywała swoje problemy - reżyser, John Huston oddawał się bez opamiętania się hazardowi, a Montgomery Clift nadużywał leków. Na planie w dusznym, gorącym klimacie Nevady wybuchały ciągłe kłótnie, które podsycało jeszcze notoryczne spóźnianie się Marilyn. Wszystkie te niesprzyjające okoliczności towarzyszyły powstaniu "Skłóconych z życiem". Mimo wszystko film nie przemienił się w katastrofę. W rezultacie powstało symboliczne pożegnanie z kinem Clarka Gable, Marilyn Monroe, a w dalszej kolejności także Montgomery Clifta.

Czy jednak odsuwając całą tą otoczkę na bok można doszukać się znamion arcydzieła w filmie? Zdania są podzielone, a prawda jak zwykle leży gdzieś pośrodku.

Fabuła filmu nie należy do wyszukanych. W specyficznym miejscu (Reno, Nevada) spotykają się specyficzni ludzie - młoda rozwódka Roslyn (Monroe), podstarzały kowboj (Gable), mechanik (Eli Wallach) oraz ranczer (Clift). Każdy ma jakaś zadrę z przeszłości i każdy jest samotnym wilkiem bez żadnych planów na przyszłość. Dlatego chętnie porzucają miasto i wyruszają na prowincję ku pustynnym terenom Nevady. Roslyn robi wielkie wrażenie na wszystkich; ujmuje ich swoją urodą, delikatnością i wrażliwością. Wkrótce mężczyźni planują wielkie polowanie na dzikie mustangi, co stanowi punkt kulminacyjny filmu. 

To trafne, ciekawe dialogi "ciągną" ten film do przodu; ku finałowej scenie polowania na konie. Wymiany zdań między bohaterami nigdy nie są puste ani bez znaczenia - przeważa w nich wzniosły, a czasami zadziwiająco żartobliwy ton. Można odnieść wrażenie, że Roslyn to wpisz, wymaluj cała Marilyn - od trudnego dzieciństwa poprzez nieudane małżeństwa po "najsmutniejszą dziewczynę na świecie". Wyraźne podobieństwo pomiędzy postacią a jej odtwórczynią nie jest przypadkowe. Bardzo pomysłowa jest scena gdy Roslyn przed nosem Guido zamyka drzwi szafki na których widnieją kultowe zdjęcia samej MM - na twarzy Marilyn można zobaczyć wówczas najszczerszy, zawadiacki uśmiech. I z całą pewnością to nie jest już ta sama dziewczyna co kilka lat wcześniej na tych fotosach. Natomiast inny skłócony z życiem, Monty Clift wspomina w filmie o poharatanej twarzy - to kolejny fakt wyjęty prosto z życiorysu aktora.

Źródło zdjęcia

Widzowi nie ułatwia oglądania niejasny przekaz filmu. W rezultacie każdy może dojść do innych wniosków. Moje refleksje dotyczą kwestii zmieniającego się świata i ludzi, którzy nie potrafią nadążyć za upływającym czasem. Nie dostrzegają oni zmian i wciąż żyją w czasie przeszłym. Ta cecha uwidacznia się u męskich bohaterów tzn. u starzejących się kowbojów. Choć dumnie prawią o wolności to zostały im tylko jej pozory - wyłapywanie mustangów nie ma większego sensu, bo nie jest już sposobem na życie. Ale oni tego w ogóle nie dostrzegają. W dodatku chcą zaimponować dziewczynie swoją męskością, siłą i odwagą - a ona widzi w nich coś dokładnie przeciwnego; wyzywa ich od morderców. Roslyn w tym filmie uosabia wrażliwość i kobiecy punkt widzenia. 

Krytycy nie obeszli się z filmem łagodnie. Do komercyjnych hitów również nie należał. To złe wrażenie wynika po części z niespecjalnego tempa akcji, która przez ponad połowę filmu ogranicza się do snucia się bohaterów po barach, ranczach i rodeach bez żadnego wyraźnego celu. Nie oszukujmy się Arthur Miller to nie Tennessee Williams. Z kolei film należy pochwalić za dobre górnolotne teksty, świetne kreacje aktorskie oraz naturalistyczne sceny z mustangami. Z czasem jednak, co oczywiste film zyskał na znaczeniu. Obecnie uznaje się go za najlepszy film jak i rolę dramatyczną Monroe. "Skłóceni z życiem" to również jeden z najważniejszych filmów Clarka Gable.

______________________________________
"Skłóceni z życiem", dramat, 1961 r.
reż. John Huston 
oryg. "The misfits"

Moja ocena: 7/10


... a między zdjęciami...

fot. Eve Arnold
fot. Eve Arnold
fot. Eve Arnold
fot. Cornell Capa
fot. Eve Arnold
fot. Elliot Erwitt
Na fotografii John Huston
Clark Gable i Marilyn

8 komentarzy:

  1. Niebywałe, oglądałam "Skłóconych z życiem" dokładnie trzy dni temu i także miałam zamiar napisać o nim parę słów :) Zgadzam się z Twoją opinią i oceną: dialogi są dobre, a cenne cytaty podnoszą ich wartość. Natomiast jedna ze scen polowania na mustangi spowodowała, że w moich oczach pojawiły się łzy - sama nie wiem dlaczego... W każdym razie uważam, że film jest godny uwagi, ale w moim odczuciu "Proszę nie pukać" pozostawił lepsze wrażenie (prawdopodobnie nie powinnam porównywać tych dwóch produkcji, ale nic to).
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisz, chętnie przeczytam. Tak się złożyło, że widziałam film jakoś na początku tygodnia :> Proszę nie pukać nie widziałam, ale może nadrobię te zaległości. Myślę, że żaden wrażliwy człowiek nie przejdzie obojętnie obok tych brutalnych scen ... i jeszcze to źrebię. Także Roslyn/Marilyn była też moim głosem.

      Usuń
  2. Po raz pierwszy usłyszałam o tym filmie w jakimś podsumowaniu twórczości MM, ale zainteresował mnie przede wszystkim ze względu na Clarka Gable i tę całą otoczkę wokół samych "Skłóconych z życiem". Ostatnie role i to jeszcze pod wieloma względami jakby wyjęte z rzeczywistości... Perełka - nawet jeśli akcja może się dłużyć. Ja niestety jeszcze nie widziałam, ale czuję się, jakbym już od dawna go znała, a kiedyś z pewnością to zrobię :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam ten film oczywiście, ale nie znałam całej otoczki. Nie wiedziałam, że wszyscy mieli tak strasznie "pod górę" w tym filmie. Zapewne zobaczę jeszcze raz, by popatrzeć w nowym świetle...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio ciągnie mnie do tych starszych produkcji, więc chętnie bym go obejrzała. Szczególnie, że mnie zaciekawiłaś i to bardzo! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie, że przytoczyłaś tę "otoczkę", bo myślę, że dzięki temu faktycznie można lepiej zrozumieć ten film. Gable'a uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam film, znam historię powstawania filmu. Dla mnie rewelacyjny, ale to oczywiście rzecz gustu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Niesamowite zdjęcia! Urzekły mnie!
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie uwagi, spostrzeżenia, sugestie czy rekomendacje są mile widziane. Wszystkie zawsze czytam, choć nie zawsze odpisuje. Jeśli komuś faktycznie zależy na kontakcie ze mną to najlepszym sposobem będzie droga mailowa.

podobne

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...