środa, 6 lipca 2016

"Małe życie": wzmocnić wymowę książki okładką


Intuicja nie zawiodła Hanyi Yanagihary gdy na okładkę swojej książki zaproponowała zdjęcie wykonane przez Petera Hujara przedstawiające mężczyznę, którego grymas twarzy na długo zapada w pamięć. Ta fotografia do amerykańskiego wydania "A Little Life" stała się kwestią, która na chwilę podzieliła autorkę i jej wydawcę. Kontrowersje wzbudził nie tylko sam poruszający i wymowny wizerunek, ale jego niecodzienny kontekst - w rzeczywistości mężczyzna przedstawiony na zdjęciu zamiast w bólu znajduje się w stanie najwyższej ekstazy... Ostatecznie jednak Hanya Yanagihara zdołała przeforsować swoją propozycję i na pierwszym amerykańskim wydaniu (jak i kolejnych jego dodrukach) umieszczono fotografię Petera Hujara z 1969 roku zatytułowaną - i przy okazji nazywającą rzeczy po imieniu - "Orgasmic Man".

Przed pojawieniem się rzeczonej fotografii na okładce powieści Yanagihary niewielu jednak ją znało, nie mówiąc już o okolicznościach jej powstania. Peter Hujar był niszowym artystą, którego surowe prace dotykały sfer intymności, a nierzadko ocierały się bezpośrednio o erotyzm. Charakter wielu z tych fotografii nie pozostawia złudzeń co do ich autora: Hujar był zadeklarowanym homoseksualistą i zarazem jedną z wielu ofiar epidemii HIV/AIDS w jej szczytowym okresie. Jego twórczość byłaby pewnie znana i rozpoznawalna tylko w niektórych kręgach gdyby nie Hanya Yanagihara, która oprócz talentu literackiego ma też dobry zmysł artystyczny. Pisarka bowiem już od dawna inspiracji do swoich powieści szukała m.in. w zdjęciach, a w "Orgasmic Man" zobaczyła odzwierciedlenie przeżyć swoich bohaterów (i być może emocje swoich czytelników podczas lektury).

Pomysł z umieszczeniem fotografii Hujara na okładce okazał się strzałem w dziesiątkę - efekt jest niesamowity, rzucający się od razu w oczy, wywołujący konkretne emocje. Do podobnych wniosków doszedł w końcu i wydawca słusznie zakładając, że wielu zainteresuje się książką już z powodu jej odważnej okładki. Wówczas jeszcze nikomu się nie śniło, że "Małe życie" stanie się sukcesem na taką skalę (właściwie to liczono się faktem, że będzie klapą a ta wyszukana, w pewnym sensie też pretensjonalna fotografia może się do tego przyczynić). Sprawy potoczyły się jednak zupełnie inaczej - obawy wydawnictwa okazały się nieuzasadnione, a nadzieje autorki spełniły się z nawiązką. Powieść w krótkim czasie stała się fenomenem, a okładka jej znakiem rozpoznawczym oraz inspiracją do takich zdjęć jak to poniższe (więcej podobnych można zobaczyć tutaj).

David Wheeler [źródło zdjęcia]

O sile przyciągania drzemiącej w tej reprodukcji mogłam się zresztą przekonać osobiście. Odkąd zobaczyłam ją w grudniu tamtego roku, ta książka nie dawała mi spokoju. I chociaż od tego czasu niecierpliwie wyglądałam polskiego wydania to ostatecznie zdecydowałam się - a rzadko pozwalam sobie na takie fanaberie - na to amerykańskie. Jeszcze jej nie przeczytałam, a już wiedziałam, że pierwsze wrażenie jakie wywołuje ta fotografia u odbiorcy jest zbieżne z treścią jaką książka wywołuje w czytelniku. Idealna zgodność. Hanya Yanagihara powiedziała, że chciała napisać powieść gdzie los nie szczędziłby bohatera, a jeden z krytyków napisał - nawiązując zresztą do fotografii Petera Hujara - że w "Małym życiu" więcej jest cierpienia niż przyjemności.

4 komentarze:

  1. Mój kolega po przeczytaniu "Małego życia" (czytał po polsku, a w pracy miał do czynienia tylko z okładką brytyjską), zobaczył wydanie amerykańskie i stwierdził, że na tej okładce jest spoiler.

    Ja jej jeszcze nie czytałam, ale mam w planach. Słyszę o niej same dobre recenzje. I zniknęła nam z półek w ciągu dwóch dni od dostawy - a to jest dobry znak.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoilera pewnie można dopatrzyć się prędzej po przeczytaniu książki niż przed. Ja w każdym razie nic na ten temat nie wiem; chyba, że chodzi o to, że jest to "gay novel", co akurat wyczytałam nie z okładki, ale z wielu recenzji. A brytyjskie wydanie jest po prostu poprawne, wolałam to amerykańskie od momentu gdy je po raz pierwszy zobaczyłam. Już to pisałam, ale zazdroszczę Ci dostępu do tych wszystkich książek, masz w czym wybierać :)

      Usuń
  2. Długo zastanawiałam się, czy sięgnąć po "Małe życie". Słyszałam, że ta książka niesamowicie wciąga, ale też, że są w niej momenty, w trakcie których masz ochotę rzucić książkę w kąt i zapomnieć o niej raz na zawsze. Bałam się, ale jednocześnie chciałam mieć swoje zdanie i w końcu się przemogłam. Dziś wiem, że to była bardzo dobra decyzja.
    Zarówno ci, którzy mówią, że momentami książka odrzuca, jak i ci, którzy ją zachwalają mają rację. To tytuł, wobec którego nie można pozostać obojętnym. Myślę, że ta książka pokazuje bolesną prawdę o życiu bogatych, nowoczesnych metropolii tak, jak "Slumdog" obnaża prawdę o świecie bollywood - gdy czytam róże amerykańskie książki, często mam wrażenie, że czytam o innym, kolorowym i lepszym świecie. "Małe życie" pokazuje, że pod kolorową fasadą kryją się te same lęki, obawy, cierpienia, żale. Czasami uciekamy w książki, by zapomnieć o naszym życiu, by zapomnieć o beznadziei, braku nadziei lub perspektyw. "Małe życie" pokazuje, że mamy się czym cieszyć i trzeba brać życie takim, jakim jest.
    Co do okładki - chyba jednak wolę tę polską... w tej brytyjskiej nie widzę ani cierpienia, ani rozkoszy - widzę grymas po zjedzeniu cytryny - nie przemawia do mnie :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż, mogę tylko napisać - musisz przeczytać ;-)

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie uwagi, spostrzeżenia, sugestie czy rekomendacje są mile widziane. Wszystkie zawsze czytam, choć nie zawsze odpisuje. Jeśli komuś faktycznie zależy na kontakcie ze mną to najlepszym sposobem będzie droga mailowa.

podobne

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...