Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Martin Ritt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Martin Ritt. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 listopada 2016

"Hombre" 1967


Martin Ritt i Paul Newman tworzyli udany tandem reżysersko-aktorski już od końca lat 50., gdy po raz pierwszy spotkali się na planie "Długiego, gorącego lata". W następnej dekadzie wspólnymi siłami nakręcili jeszcze pięć filmów (Martin Ritt w owym czasie chyba najchętniej robiłby filmy tylko z Newmanem). "Hombre" jako ostatni z tych filmów okazał się naprawdę godnym zwieńczeniem ich wieloletniej współpracy. Ten dramat w westernowym anturażu ukazuje bohatera, który za zbyt jasną skórą skrywa prawdziwie indiańskie oblicze. To gorzka lekcja historii, ale i jedna z najbardziej gorzkich ról w całym dorobku Paula Newmana. 

sobota, 16 listopada 2013

"Hud, syn farmera" 1963


Na tle wiejskiego krajobrazu Teksasu rozgrywa się cichy dramat zawarty w napiętych i skomplikowanych stosunkach ojca i syna. Na barkach leciwego Homera Bannona spoczęło nie tylko zarządzanie ranczem, ale również użeranie się z dorosłym już synem. Hud jest całkowitym zaprzeczeniem swego ojca i przy każdej możliwej okazji próbuje mu dopiec. Niemniej obaj mężczyźni są skazani na swoje towarzystwo - razem pracują, mieszkają, ale nie potrafią się dogadać. Czasami to ojciec wyciąga rękę do syna, ale ten zawsze go odtrąca. Złośliwość Huda w stosunku do ojca to tylko fragment jego niecnych zachowań. Ten facet ma głęboko gdzieś wartości, zasady czy dobre wychowanie. Na dobrą sprawę wszyscy inni też powinny mieć go gdzieś, a jednak ...