Milena Agus w swojej debiutanckiej książce "Ból kamieni" znajduje ciekawe wytłumaczenie dla poplątanych losów swojej babki. Otóż, autorka skłonna jest wierzyć, że cały ogrom szeroko pojętej niestabilności życiowej może spaść na jedną osobę w rodzinie, po to aby reszta mogła cieszyć względnie spokojną i szczęśliwą egzystencją. "W każdej rodzinie musi być ktoś, kto zapłaci daninę szaleństwa, żeby została zachowana równowaga między porządkiem a nieporządkiem", pisze Agus. Ten nieco romantyczny pogląd można z łatwością obalić tezą o dziedziczności niektórych zaburzeń psychicznych, gdzie z pokolenia na pokolenie przekazywane są różne niezdrowe skłonności do zamieniania własnego życia w piekło.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienia. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 19 września 2016
poniedziałek, 28 marca 2016
"Obietnica poranka" Romain Gary
Kazała zwracać mu swe błękitne oczy ku światłu by ożywić dawne wspomnienia. To, co za każdym razem w nich widziała pozostawało zawsze w sferze niedopowiedzeń. Wróżyła mu wielką karierę artystyczną podczas gdy inni jawnie szydzili z tych daleko-idących planów widząc choćby warunki w jakich żyli. Nie wiedzieli jeszcze jak wielką wiarą dysponuje ta kobieta. Widziała go w roli francuskiego dyplomaty, co obwieściła osłupiałym sąsiadom w zapuszczonej kamienicy w Wilnie. A on prawie spalił się ze wstydu. Ale za tym wszystkim stała miłość matki do jedynego syna, która choć czasem przybierała cudaczne formy to nigdy nie pozostawiała żadnych wątpliwości.
piątek, 11 października 2013
"Mój ojciec Romulus" Raimond Gaita
Raimond Gaita
jest cichym spadkobiercą słów, czynów i przedziwnych losów swoich przodków.
Stał się on również ich kronikarzem z chwilą napisania biograficznej książki "Mój ojciec Romulus". Gaita czyniąc swego ojca głównym bohaterem powieści w
piękny sposób okazał mu szacunek oraz wdzięczność. I dobrze zrobił ponieważ
Romulus był nie tylko wyjątkowym rodzicem, ale też człowiekiem. Poza tym
patrząc na losy tej rodziny przekonujemy się, że można zachować najważniejsze
wartości i godność nawet w najbardziej niesprzyjających okolicznościach.
poniedziałek, 9 maja 2011
"Prochy Angeli" Frank McCourt

Dziełem przypadku należy określić moje pierwsze literackie spotkanie z Frankiem McCourtem. Zanim na dobre zachwyciłam się "Prochami Angeli" przeszłam nieco rozwlekłą drogę, która właściwie zaczęła się od książki "Tis" tego samego autora (jest to sequeal do "Prochów Angeli"). Dodam, że książkę kupiłam pod wpływem chwili w lumpeksie, co zresztą zdarza mi się dość często. Już wtedy, przy okazji tej właśnie lektury spodobał mi się specyficzny styl i poczucie humoru tego irlandzkiego pisarza. Nie mogłam wówczas wiedzieć, że ich kulminacja następuje w "Prochach Angeli". Na szczęście skojarzyłam fakty i nie zapomniałam nazwiska autora, gdy kilka lat później stałam przed półkami irlandzkiego antykwariatu, które dosłownie uginają się pod ciężarem przeróżnych wydań "Angela's Ashes". Później dowiedziałam się czym McCourt zyskał sobie sympatię rodaków, a także aprobatę krytyków.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


