Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Truman Capote. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Truman Capote. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 marca 2015

"Muzyka dla kameleonów" Truman Capote

Truman Capote musiał być bardzo dumny ze swojej kolekcji opowiadań "Muzyka dla kameleonów" skoro zadedykował je akurat Tennessee Williamsowi. Dodajmy do tego fakt, że Capote nie miał za sobą  najlepszych lat twórczych. Jednak ten wydany na kilka lat przed jego śmiercią zbiór sprawia, że wcześniejsze jego niepowodzenia mogą odejść w niepamięć. W istocie, "Muzyka dla kameleonów" nie jest żadną rozpaczliwą próbą przypomnienia światu o Trumanie Capote, ale pełnowartościową prozą wliczającą się w najlepsze dzieła w jego dorobku.

Podczas gdy w "Z zimną krwią" Capote zdołał całkowicie wykluczyć własną osobę z fabuły to w "Muzyce dla kameleonów" nawet nie próbował. Niemal wszystkie opowiadania dotyczą bezpośrednio jego lub występuje w nich jako rozmówca. Wyraźny charakter autobiograficzny nie stanowi jednak żadnej ujmy. Teksty zawarte w "Muzyce dla kameleonów" to zbiór osobliwych historii z życia Capote oraz takich, gdzie w swobodnych rozmowach przybliża sylwetki innych (tzw. portrety konwersacyjne). Wśród nich znajduje się też opowiadanie pt. "Nocne przewracanie się z boku na bok" stanowiące już całkowitą prywatę - autor rozmawia sam ze sobą mieszając błahe tematy (jak zalety masturbacji) z tymi poważnymi (jak wiara w Boga). Kto inny pozwoliłby sobie na coś takiego?

poniedziałek, 26 maja 2014

Truman Capote & Marilyn Monroe


© Rue des archives/ SPPS
Poznali się w 1950 roku podczas kręcenia "Asfaltowej dżungli". Wówczas Truman Capote cieszył się już sporą popularnością, a Marilyn dopiero rozpoczynała swoją karierę. Znajomość ta rozwijała się wraz z biegiem czasu oraz sukcesami obojga. Jednak Marilyn nie była wyjątkiem, Capote był w świetnej komitywie z wieloma ówczesnymi gwiazdami ekranu.

Truman Capote, który spędził część dzieciństwa - nomen omen - w Monroeville (Pensylwania) był dwa lata starszy i około 10 centymetrów niższy od Marilyn. W połowie lat 50. widywano ich razem w  nowojorskich klubach gdzie na parkiecie Marilyn tańczyła z nim na boso by nie przewyższać go o głowę. Choć to nie ona była pierwowzorem postaci Holly Golightly z "Śniadania u Tiffany'ego", to ją pisarz widział jako odtwórczynię głównej roli. W istocie już wcześniej podczas inscenizacji w Actors Studio Marilyn wcielała się w postać Holly.


niedziela, 11 maja 2014

"Truman Capote. Rozmowy" Lawrence Grobel

Tennessee Williams w jednym ze swych listów wyznał, że nigdy nie może się zdecydować co do tego czy Truman Capote jest w rzeczywistości parszywcem. To dobrze obrazuje jak ambiwalentne uczucia wzbudzał autor "Z zimną krwią". Oczywiście, solidnie sobie na ten wizerunek zapracował. Był równie wielkim pisarzem co indywidualnością. Obracał się w kręgach najważniejszych ludzi swojej epoki jak i największych kryminalistów – dajmy na to, znał i Johna Kennedy’ego i Lee H. Oswalda. Słowa padające z ust Capote w "Rozmowach" nie rozstrzygają wątpliwości Williamsa, ale świadczą o tym, że są one jak najbardziej uzasadnione.

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Filmy biograficzne o pisarzach (ciąg dalszy)

Swego czasu napisałam post o kilku filmach biograficznych poświęconych  pisarzom. Dziś mogę wzbogacić tę listę o kolejne tytuły, które miałam okazję obejrzeć ostatnio. 



"Anioł przy moim stole" 1990
oryg. "An angel at my table"
na podstawie autobiograficznych powieści Janet Frame, 
reż. Jane Campion

O Janet Frame, nowozelandzkiej pisarce.


wtorek, 4 września 2012

"Capote" 2005


"Capote", dramat biograficzny, 2005 r.
w reżyserii Bunnetta Millera,
na podstawie książki Geralda Clarka.

 Film o powstaniu ostatniej powieści Trumana Capote i jego upadku jako pisarza

W 1966 roku Truman Capote wydał w końcu (bo po 6 lat pracy) swoją najlepszą powieść pt. "Z zimną krwią". Książka ta odsłania kulisy głośnego morderstwa popełnionego na czteroosobowej rodzinie Clutterów przez Perry'ego Smitha oraz Richarda Hickocka. Sprawców skazano na karę śmierci. Zbrodnia ta wstrząsnęła nie tylko lokalną społecznością, ale także całą Ameryką.  Początkowo w głowie Capote zrodził się pomysł na skromny artykuł o wpływie tej zbrodni na mieszkańców Holcomb. Jednak z czasem pisarz zaczął coraz bardziej dostrzegać potencjał tej historii, a co gorsze obudziła się w nim niezdrowa fascynacja mordercami. Niemal do końca przeprowadzał z nimi rozmowy, które  szybko przekształciły się w intymne zwierzenia.