"Bezbronne nagietki" to jeden z tych filmów, które zawdzięczają swój rozgłos (skądinąd zresztą skromny) przede wszystkim nazwisku reżysera. Gdyby tylko film ten nakręcił jakiś pomniejszy reżyser - a nie Paul Newman - bardzo łatwo byłoby go przeoczyć i równie trudno do niego dotrzeć. Tymczasem nawet po tylu latach "Bezbronne nagietki" wielu obejrzy przynajmniej z ciekawości, a każdy szanujący się fan Paula Newmana też wcześniej czy później na niego trafi. I tym razem przekonamy się, że Newmana nie opuszcza to specyficzne upodobanie do rzeczy, z którymi nigdy w żaden sposób nie mógł się identyfikować, ale które najwidoczniej doskonale rozumiał. Jego wrażliwość jako artysty konsekwentnie wyrażała się nie tylko w filmach, w jakich grywał, ale też w tej mniejszej garstce, jaką wyreżyserował.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą adaptacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą adaptacja. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 3 sierpnia 2017
"Bezbronne nagietki" 1972
"Bezbronne nagietki" to jeden z tych filmów, które zawdzięczają swój rozgłos (skądinąd zresztą skromny) przede wszystkim nazwisku reżysera. Gdyby tylko film ten nakręcił jakiś pomniejszy reżyser - a nie Paul Newman - bardzo łatwo byłoby go przeoczyć i równie trudno do niego dotrzeć. Tymczasem nawet po tylu latach "Bezbronne nagietki" wielu obejrzy przynajmniej z ciekawości, a każdy szanujący się fan Paula Newmana też wcześniej czy później na niego trafi. I tym razem przekonamy się, że Newmana nie opuszcza to specyficzne upodobanie do rzeczy, z którymi nigdy w żaden sposób nie mógł się identyfikować, ale które najwidoczniej doskonale rozumiał. Jego wrażliwość jako artysty konsekwentnie wyrażała się nie tylko w filmach, w jakich grywał, ale też w tej mniejszej garstce, jaką wyreżyserował.
środa, 15 marca 2017
"Witaj smutku" 1958
W latach 50. "Witaj smutku" niespodziewanie stało się najpierw głośnym wydarzeniem literackim, a później również filmowym. Kiedyś tytuł ten rzeczywiście otaczała aura kontrowersji, z której niewiele już dzisiaj zostało. O ile za sukces książki w pełni odpowiadała jej nastoletnia autorka, Francoise Sagan, tak do sukcesu filmu przyczyniła się w dużej mierze odtwórczyni głównej roli, Jean Seberg. "Witaj smutku" jako portret nastolatki uwikłanej w niejednoznaczne relacje z ojcem i targanej sprzecznymi uczuciami wobec jego nowej wybranki, świetnie wpisuje się w nurt filmów o wchodzeniu w dorosłość. Obraz Otto Premingera to pokaz młodzieńczej energii i beztroski, ale także niefrasobliwości wraz ze zgubnymi tego konsekwencjami. Ponurą ironią losu pozostaje fakt, że wiele lat później i w innych okolicznościach smutek faktycznie zawitaj do życia Jean Seberg.
czwartek, 5 stycznia 2017
"Przeznaczone do likwidacji" 1966
"Przeznaczone do likwidacji" jako film pozostający w cieniu głośniejszych adaptacji sztuk Tennessee Williamsa stanowi dla widza całkiem przyjemną niespodziankę. Nie ustępuje on innym pod względem obsady, gdzie bryluje (jak zwykle) Natalie Wood i tym samym dołącza do prestiżowego grona aktorek związanych ze sztukami Williamsa. Zresztą w pozostałych kwestiach obrazowi również nie brakuje profesjonalizmu. Tymczasem atak na film przepuścił sam dramaturg, który podobno był nim tak zdegustowany, że chciał wycofać swoje nazwisko z czołówki. Jednak to nie pierwszy raz, gdy taka ostra krytyka z strony Williamsa okazuje się w rezultacie dobrym prognostykiem dla filmu.
poniedziałek, 19 grudnia 2016
"Pływak" 1968
Frank Perry za swoich najlepszych czasów kręcił cudowne, zwykle niewiele dłuższe niż półtorej godziny filmy, w których za każdym razem zdążył prześwietlić człowieka na wylot. W podobnych kategoriach mieści się obowiązkowo również "Pływak", niekonwencjonalne studium upadku z Burtem Lancasterem w tytułowej roli i życiowej formie. Oglądając ten film ryzykujemy konfrontację z niewygodną prawdą oraz wstrząs wywołany płynnym przejściem z krainy ułudy do rzeczywistości. Twórcy filmu wskazują też palcem bezpośrednio na nas prowokując pytaniem wprost z plakatu: "Czy mówiąc o "Pływaku" masz na myśli też siebie?".
niedziela, 13 listopada 2016
"Hombre" 1967
Martin Ritt i Paul Newman tworzyli udany tandem reżysersko-aktorski już od końca lat 50., gdy po raz pierwszy spotkali się na planie "Długiego, gorącego lata". W następnej dekadzie wspólnymi siłami nakręcili jeszcze pięć filmów (Martin Ritt w owym czasie chyba najchętniej robiłby filmy tylko z Newmanem). "Hombre" jako ostatni z tych filmów okazał się naprawdę godnym zwieńczeniem ich wieloletniej współpracy. Ten dramat w westernowym anturażu ukazuje bohatera, który za zbyt jasną skórą skrywa prawdziwie indiańskie oblicze. To gorzka lekcja historii, ale i jedna z najbardziej gorzkich ról w całym dorobku Paula Newmana.
wtorek, 9 sierpnia 2016
"Pole" 1990
Nie mniej dramatyczny jak "Dom z piasku i mgły" i równie przygnębiający jak "Lewiatan", film Jima Sheridana "Pole" ukazuje jeszcze jeden wymiar konfliktu o nieruchomość, tym razem w warunkach irlandzkich połowy ubiegłego wieku. Jego bohaterami są ludzie prości, żyjący w zgodzie z naturą, często w biedzie, ale nadal mający swoją godność i swoje marzenia - nawet jeśli jest to kawałek niezbyt urodzajnej ziemi. Niestety, tacy ludzie bywają często z góry na straconej pozycji, co wyraźnie widać w obrazie uznanego irlandzkiego reżysera, który w historii jednego człowieka uchwycił historię całego narodu.
piątek, 29 kwietnia 2016
"Niewinni o brudnych rękach" 1975
Czasami wystarczy po prostu tytuł by okazać się najbardziej przekonującą rekomendacją. Taką naturalną przewagę - przynajmniej w moim odczuciu - zyskał sobie właśnie film "Niewinni o brudnych rękach". Ten tytuł przed seansem brzmiał jak obietnica, a po nim stał się pustą wydmuszką. Trzeba jednak oddać sprawiedliwość, że tytuł ten w tym konkretnym przypadku ma też swoją rację bytu, jeśli tylko doszukamy się w nim zapowiedzi filmu kryminalnego. Natomiast o całej głębi i złożoności, które przy okazji się nasuwają możemy tylko pomarzyć. Jedynie w zasmuconych i pięknych oczach Romy Schneider widać, że faktycznie jakiś dramat ma tu jednak miejsce.
wtorek, 14 kwietnia 2015
"Noc iguany" 1964
Ile słabych filmów trzeba obejrzeć, żeby trafić na ten znakomity? Zdecydowanie zbyt wiele, przynajmniej tak to wygląda w moim przypadku. Nie pomaga nawet fakt, że sama sobie je starannie wybieram, nie lekceważąc przy tym takich czynników jak pogoda za oknem albo moja własna pogoda ducha. Choć muszę przyznać, że już zdanie się na przypadek przynosi czasami lepsze efekty. Żeby nie było wątpliwości, ten wstęp nie oznacza niczego innego jak tylko kolejne rozczarowanie w moim filmowych poszukiwaniach.
poniedziałek, 26 stycznia 2015
"Oko obserwatora" 1999
Dawno już żaden film nie zostawił mnie z tak sprzecznymi uczuciami na swój temat. Ze względu na szereg niedorzeczności i wysoki poziom absurdu powinien być bez szans. Tak samo jak powinien już dawno odejść w zapomnienie, a jednak dzisiaj poświęcam mu swój czas. Fakt, że obejrzałam go do końca dobrze o nim świadczy (ja się nie cackam; większość filmów wyłączam po 20 minutach). A całe to zamieszanie o "Oko obserwatora".
poniedziałek, 12 stycznia 2015
"W pełnym słońcu" 1960
Na długo przed tym jak w postać Toma Ripley wcielił się Matt Damon już inni odtwórcy wykazywali się w tej roli. Na czele z francuskim aktorem, Alainem Delonem. To właśnie on zyskał sobie największą przychylność autorki Riplejady, Patricii Highsmith, która uznała go za idealnego Toma Ripley. Wszystko za sprawą filmu z 1960 roku pt. "W pełnym słońcu". Jeśli ten tytuł nie brzmi znajomo to wszystko wyjaśnić powinien jego remake z 1999 roku czyli "Utalentowany pan Ripley" ze wspomnianym Mattem Damonem w tytułowej roli.
wtorek, 14 października 2014
"Frida" 2002
Wspaniały hołd dla wspaniałej artystki. Te zachwyty to oczywiście dla "Fridy", dramatu biograficznego wyróżniającego się zarówno w warstwie wizualnej jak i fabularnej. Nic nie pozostawiono tu przypadkowi. Pomysłowo wkomponowane ujęcia z tworzenia obrazów czy adekwatny akompaniament muzyczny to znaki charakterystyczne filmu. A jego nasycona, intensywna kolorystyka idealnie oddaje gorący temperament głównej bohaterki. Pod wieloma względami to takie filmowe dzieło sztuki.
wtorek, 30 września 2014
"Pętla" 1957
Trudno o bardziej przygnębiający
film niż "Pętla", skromna polska produkcja z 1957 roku. W samym środku ponurego miejskiego
krajobrazu umieszczono głównego bohatera borykającego się z problemem
alkoholowym. Kuba nie jest jednak skończonym alkoholikiem, bo powziął poważne
kroki by rzucić nałóg. Jego ratunkiem mają być środki farmakologiczne (tj. antabus) przepisane przez lekarza.
Kuba nerwowo odlicza godziny do udania się do przychodzi. Wielkie wsparcie
otrzymuje od swojej dziewczyny, która ma również towarzyszyć mu podczas wizyty u
lekarza. Tymczasem ona wychodzi do pracy zostawiając mężczyznę samego ze
swoimi myślami i problemami. Kubę dzielą jedynie godziny od "wielkich zmian",
jednak mają to być to godziny wypełnione samotnością i niepokojem. Czeka go prawdziwy sprawdzian.
poniedziałek, 4 sierpnia 2014
"Przerwana lekcja muzyki" 1999
Ostatnio cały czas przekonuję się, że bardzo dobre filmy nie tylko się nie starzeją, ale z powodzeniem można powracać do nich wielokrotnie. Niezależnie od tego ile razy widziało się je wcześniej potrafią budzić równie silnie emocje jak na początku. Takie właśnie zaangażowanie towarzyszyło mi przy filmie "Przerwana lekcja muzyki". I nic w tym dziwnego (bo to w istocie świetny film) tyle tylko, że widziałam go już co najmniej 4 razy (na przestrzeni około 10 lat).
niedziela, 27 kwietnia 2014
"Godziny" 2002
Początkowo "Godziny" miałam wciągnąć pod post o filmach biograficznych poświęconych pisarzom. Stwierdziłam jednak, że ten film zasługuje na większe przywileje, osobną uwagę i tym samym na post "na wyłączność". Chociaż tak mogę go wyróżnić. Poza tym określanie "Godzin" mianem filmu biograficznego byłoby nadużyciem. Wprawdzie jedna z trzech głównych bohaterek to Virginia Woolf lecz pozostałe postaci kobiece są fikcyjne. A one wszystkie w równej mierze tworzą ten wspaniały spektakl. Ta doskonale przemyślana fikcja wnosi powiew świeżego powietrza do filmu, który
nie jest już dłużej ograniczany sztywnymi ramami kina biograficznego.
sobota, 16 listopada 2013
"Hud, syn farmera" 1963
Na tle wiejskiego krajobrazu Teksasu rozgrywa się cichy dramat zawarty w napiętych i skomplikowanych stosunkach ojca i syna. Na barkach leciwego Homera Bannona spoczęło nie tylko zarządzanie ranczem, ale również użeranie się z dorosłym już synem. Hud jest całkowitym zaprzeczeniem swego ojca i przy każdej możliwej okazji próbuje mu dopiec. Niemniej obaj mężczyźni są skazani na swoje towarzystwo - razem pracują, mieszkają, ale nie potrafią się dogadać. Czasami to ojciec wyciąga rękę do syna, ale ten zawsze go odtrąca. Złośliwość Huda w stosunku do ojca to tylko fragment jego niecnych zachowań. Ten facet ma głęboko gdzieś wartości, zasady czy dobre wychowanie. Na dobrą sprawę wszyscy inni też powinny mieć go gdzieś, a jednak ...
środa, 6 listopada 2013
"Ostatnie lato" 1969
"Ostatnie lato" zaczyna się jak niepozorny film dla nastolatków, a kończy z impetem godnym "Władcy much". Niemniej jednak wciąga od pierwszej minuty, a wraz z rozwojem zdarzeń staje się coraz bardziej zaskakujący i głęboki. Zupełnie niespodziewanie ten mało znany film ukazał mi młodość w całej swojej okazałości - równie piękną co brutalną. Naprawdę, takie filmy się pamięta na długo!
poniedziałek, 30 września 2013
"JFK" 1991
"JFK", dramat polityczny, 1991 r.
reż. Oliver Stone
na podstawie książek Jima Marrsa i Jima Garrisona
Nominacja do Oscara za najlepszy film w 1992 r.
Czy wiecie, że 22 listopada 2013 roku upłynie dokładnie 50 lat od zamachu na prezydenta USA, Johna F. Kennedy'ego ? Choć mija już pół wieku to wydaje się, że emocje wciąż jeszcze nie opadły. Na pewno oliwy do ognia dodał w 1991 roku Oliver Stone swoim filmem "JFK". Ten film to przekonująca i spójna wizja spisku, którego ofiarą miał stać się jeden z najważniejszych ludzi na świecie. "JFK" to również hołd dla ludzi, którzy za wartość najwyższą uznawali
prawdę; ale też oskarżenie wobec nagannej, konformistycznej
polityki ówczesnego rządu USA.
czwartek, 5 września 2013
"Proszę nie pukać" 1952
"Proszę nie pukać", dramat, 1952 r.
reż. Roy Baker
na podstawie powieści Charlotte Armstrong "Mischief"
oryg. "Don't bother to knock"
reż. Roy Baker
na podstawie powieści Charlotte Armstrong "Mischief"
oryg. "Don't bother to knock"
"Proszę nie pukać" to antidotum na przesyt przesłodzonym wizerunkiem Marilyn Monroe związanym z jej komediowymi występami. Zanim aktorka dała się na dobre wmanewrować w cały szereg komedii miała już na swoim koncie kilka ciekawych produkcji. W jej wczesnej filmografii pojawiają się takie tytuły jak "Asfaltowa dżungla", "Na krawędzi" czy "Niagara". W 1952 roku Roy Baker nakręcił kameralny thriller "Proszę nie pukać", a w głównej roli obsadził właśnie wschodzącą gwiazdę Hollywood, Marilyn Monroe.
wtorek, 18 czerwca 2013
"Lektor" 2008
"Lektor", dramat obyczajowy, 2008 r.
reż. Stephan Daldry
na podstawie powieści Bernharda Schlinka
oryg. "The reader"
Wierny jak lektor
Czasami gdy oglądam jakiś film mam wrażenie, że wszystko w nim tworzy spójną, idealną całość. Od warstwy fabularnej przez zdjęcia, muzykę po obsadę aktorską, wszystko doskonale do siebie pasuje. Jak elementy układanki tworzącej razem ten sam obraz. Bez żadnych zgrzytów - wszystko jest na swoim miejscu. Przy czym nie mam tu na myśli gatunków obarczonych złożonymi intrygami kryminalnymi (jak np. w "Memento"), ale po prostu dramaty czy filmy obyczajowe. Ostatnio takie uczucie miałam gdy oglądałam "Lektora".
czwartek, 9 maja 2013
"Dom z piasku i mgły" 2003
Zadie Smith w swojej książce "Białe zęby" pisała, że "nic co zdarza się na zagrabionej ziemi nie może skończyć się szczęśliwie". Do podobnych wniosków można dojść po filmie "Dom z piasku i mgły". Nie można zbudować szczęścia nie nieszczęściu innych. I jeszcze jedna gorzka refleksja: w życiu można być pewnym tylko podatków i śmierci.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















