Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jean Seberg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jean Seberg. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 sierpnia 2017

Lazurowe Wybrzeże na wyciągnięcie ręki: filmy

Romy Schneider w "Basenie"

Gdy film rozgrywa się w skąpanych słońcem plenerach - najlepiej południowej Europy - mam pewność, że nie zabraknie mi motywacji by obejrzeć go do końca. To prawda, że takie obrazy siłą rzeczy wyjątkowo cieszą oko, ale mają też do zaoferowania wiele pod innymi względami. Kino francuskie - niekoniecznie to najnowsze - wybija się w tym temacie. Na pierwszy rzut oka wiadomo, jest pięknie - słońce, plaża i morze - ale przy wnikliwszym spojrzeniu okaże się, że za tą fasadą już nie wszystko wygląda tak idealnie. Dlatego zapraszam Was na filmową podróż po najpiękniejszych zakątkach południa Europy w towarzystwie pierwszorzędnych gwiazd kina. Wprawdzie kilka razy zboczyłam nieco z Lazurowego Wybrzeża, ale myślę, że miałam ku temu dobre powody. 

środa, 15 marca 2017

"Witaj smutku" 1958



W latach 50. "Witaj smutku" niespodziewanie stało się najpierw głośnym wydarzeniem literackim, a później również filmowym. Kiedyś tytuł ten rzeczywiście otaczała aura kontrowersji, z której niewiele już dzisiaj zostało. O ile za sukces książki w pełni odpowiadała jej nastoletnia autorka, Francoise Sagan, tak do sukcesu filmu przyczyniła się w dużej mierze odtwórczyni głównej roli, Jean Seberg. "Witaj smutku" jako portret nastolatki uwikłanej w niejednoznaczne relacje z ojcem i targanej sprzecznymi uczuciami wobec jego nowej wybranki, świetnie wpisuje się w nurt filmów o wchodzeniu w dorosłość. Obraz Otto Premingera to pokaz młodzieńczej energii i beztroski, ale także niefrasobliwości wraz ze zgubnymi tego konsekwencjami. Ponurą ironią losu pozostaje fakt, że wiele lat później i w innych okolicznościach smutek faktycznie zawitaj do życia Jean Seberg.

środa, 23 grudnia 2015

Aktorki i pisarze czyli krótkie (i smutne) historie wielkich miłości

Kadr z filmu "Do utraty tchu" [źródło zdjęcia]

Trudno powiedzieć czy związki aktorek z pisarzami stanowią jakiś szczególny ewenement. Na pewno jednak ich przebieg nie odbiega od znanych schematów, w których po entuzjastycznym początku znajomości następuje chłodny finał. Ale tak się dzieje zazwyczaj w przypadku gwiazd równego bądź podobnego formatu - niezależnie od branży. Takie pary budzą jednak zainteresowanie, bo w pewnej mierze są nietuzinkowe. Przynajmniej dla mnie.

Dlatego poniżej przedstawiłam kilka przykładów pisarzy, którzy związali się z aktorkami. Oczywiście, skupiłam się na moich ulubionym okresie czyli latach 50. i 60. (i przy okazji na moich ulubionych ludziach filmu i literatury). Opisy zostały uzupełnione tytułami książek, w których pisarze wspominają o swoich partnerkach. Można by się spodziewać, że dla pisarzy ich piękne małżonki będą stanowić doskonałe źródło inspiracji, ale niekoniecznie... Wydaje się, że panowie cenią sobie prywatność zarówno swoją jak i swoich - często już byłych - żon i niechętnie wspominają o nich w książkach. W przypadku osób publicznych to akurat dobra praktyka (chyba, że ma się zamiar swoje brudy prać publicznie).