Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dramat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dramat. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 marca 2017

"Witaj smutku" 1958



W latach 50. "Witaj smutku" niespodziewanie stało się najpierw głośnym wydarzeniem literackim, a później również filmowym. Kiedyś tytuł ten rzeczywiście otaczała aura kontrowersji, z której niewiele już dzisiaj zostało. O ile za sukces książki w pełni odpowiadała jej nastoletnia autorka, Francoise Sagan, tak do sukcesu filmu przyczyniła się w dużej mierze odtwórczyni głównej roli, Jean Seberg. "Witaj smutku" jako portret nastolatki uwikłanej w niejednoznaczne relacje z ojcem i targanej sprzecznymi uczuciami wobec jego nowej wybranki, świetnie wpisuje się w nurt filmów o wchodzeniu w dorosłość. Obraz Otto Premingera to pokaz młodzieńczej energii i beztroski, ale także niefrasobliwości wraz ze zgubnymi tego konsekwencjami. Ponurą ironią losu pozostaje fakt, że wiele lat później i w innych okolicznościach smutek faktycznie zawitaj do życia Jean Seberg.

wtorek, 6 grudnia 2016

"Wiosenna bujność traw" 1961


Jeśli każdy melodramat traktujący o miłości nastolatków miałby tak głęboką i dojrzałą wymowę jak "Wiosenna bujność traw" być może ten gatunek cieszyłby się większym poważaniem. Jednak nie każdy reżyser to Elia Kazan, który potrafi zachować idealną równowagę pomiędzy wątkiem romantycznym a szerszym kontekstem wydarzeń. "Wiosenna bujność traw" poprzez ukazanie uczucia dwójki młodych bohaterów obnaża obyczajowe konwenanse, społeczne uprzedzenia oraz podwójną moralność amerykańskiego społeczeństwa lat 20. ubiegłego wieku. W pełnej krasie błyszczy tu Natalie Wood, ale film zapowiada też narodziny zupełnie nowej gwiazdy, Warrena Beatty. 

niedziela, 13 listopada 2016

"Hombre" 1967


Martin Ritt i Paul Newman tworzyli udany tandem reżysersko-aktorski już od końca lat 50., gdy po raz pierwszy spotkali się na planie "Długiego, gorącego lata". W następnej dekadzie wspólnymi siłami nakręcili jeszcze pięć filmów (Martin Ritt w owym czasie chyba najchętniej robiłby filmy tylko z Newmanem). "Hombre" jako ostatni z tych filmów okazał się naprawdę godnym zwieńczeniem ich wieloletniej współpracy. Ten dramat w westernowym anturażu ukazuje bohatera, który za zbyt jasną skórą skrywa prawdziwie indiańskie oblicze. To gorzka lekcja historii, ale i jedna z najbardziej gorzkich ról w całym dorobku Paula Newmana. 

piątek, 31 stycznia 2014

"Bulwar zachodzącego słońca" 1950


Ten film to kawałek historii kina - jako klasyka kinematografii i jako opowieść o ludziach, których losy są ściśle związane z Fabryką Snów w okresie jej największego rozkwitu. Chociaż nie można mieć wątpliwości, że dobra koniunktura sprzyjała branży filmowej w latach 50. to prywatne szczęście i zawodowe sukcesy omijają szerokim łukiem bohaterów "Bulwaru zachodzącego słońca". Ta historia obraca się w kręgach niedoszłych gwiazd, bezrobotnych aktorów, niespełnionych scenarzystów i wreszcie tych, którzy swoje najlepsze lata mają już za sobą. 

sobota, 16 listopada 2013

"Hud, syn farmera" 1963


Na tle wiejskiego krajobrazu Teksasu rozgrywa się cichy dramat zawarty w napiętych i skomplikowanych stosunkach ojca i syna. Na barkach leciwego Homera Bannona spoczęło nie tylko zarządzanie ranczem, ale również użeranie się z dorosłym już synem. Hud jest całkowitym zaprzeczeniem swego ojca i przy każdej możliwej okazji próbuje mu dopiec. Niemniej obaj mężczyźni są skazani na swoje towarzystwo - razem pracują, mieszkają, ale nie potrafią się dogadać. Czasami to ojciec wyciąga rękę do syna, ale ten zawsze go odtrąca. Złośliwość Huda w stosunku do ojca to tylko fragment jego niecnych zachowań. Ten facet ma głęboko gdzieś wartości, zasady czy dobre wychowanie. Na dobrą sprawę wszyscy inni też powinny mieć go gdzieś, a jednak ...

środa, 21 listopada 2012

"Wszystko o Ewie" 1950


Joseph Mankiewicz chciał być intelektualistą w Hollywood. Mawiał, że "jest pisarzem, który zajął się reżyserią, nie człowiekiem kina". O swoim dorobku reżyserskim wypowiadał się równie nonszalancko: "nakręciłem kilka filmów, by nikt nie zniekształcił tego co napisałem". Istotnie, w swojej pracy większą wagę zawsze przywiązywał do dialogów niż innych ozdobników filmowych. "Wszystko o Ewie" to jedno z jego szczytowych osiągnięć, gdzie Mankiewicz jako reżyser i scenarzysta był niewątpliwie w swoim żywiole. Ta opowieść o sławie i rywalizacji ma tak ponadczasowy charakter, że oglądając ją dziś z łatwością możemy ją przenieść na współczesny grunt. "Wszystko o Ewie" wykracza jednak poza gierki na i o teatralną sceną, bo wiele mówi o ciemnej stronie natury człowieka, który jest w stanie zrobić naprawdę wiele by osiągnąć swoje cele. Z taką "Ewą" nie raz zetknął się pewnie każdy z nas.