Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Deborah Kerr. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Deborah Kerr. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 marca 2017

"Witaj smutku" 1958



W latach 50. "Witaj smutku" niespodziewanie stało się najpierw głośnym wydarzeniem literackim, a później również filmowym. Kiedyś tytuł ten rzeczywiście otaczała aura kontrowersji, z której niewiele już dzisiaj zostało. O ile za sukces książki w pełni odpowiadała jej nastoletnia autorka, Francoise Sagan, tak do sukcesu filmu przyczyniła się w dużej mierze odtwórczyni głównej roli, Jean Seberg. "Witaj smutku" jako portret nastolatki uwikłanej w niejednoznaczne relacje z ojcem i targanej sprzecznymi uczuciami wobec jego nowej wybranki, świetnie wpisuje się w nurt filmów o wchodzeniu w dorosłość. Obraz Otto Premingera to pokaz młodzieńczej energii i beztroski, ale także niefrasobliwości wraz ze zgubnymi tego konsekwencjami. Ponurą ironią losu pozostaje fakt, że wiele lat później i w innych okolicznościach smutek faktycznie zawitaj do życia Jean Seberg.

wtorek, 14 kwietnia 2015

"Noc iguany" 1964


Ile słabych filmów trzeba obejrzeć, żeby trafić na ten znakomity? Zdecydowanie zbyt wiele, przynajmniej tak to wygląda w moim przypadku. Nie pomaga nawet fakt, że sama sobie je starannie wybieram, nie lekceważąc przy tym takich czynników jak pogoda za oknem albo moja własna pogoda ducha. Choć muszę przyznać, że już zdanie się na przypadek przynosi czasami lepsze efekty. Żeby nie było wątpliwości, ten wstęp nie oznacza niczego innego jak tylko kolejne rozczarowanie w moim filmowych poszukiwaniach.