Milena Agus w swojej debiutanckiej książce "Ból kamieni" znajduje ciekawe wytłumaczenie dla poplątanych losów swojej babki. Otóż, autorka skłonna jest wierzyć, że cały ogrom szeroko pojętej niestabilności życiowej może spaść na jedną osobę w rodzinie, po to aby reszta mogła cieszyć względnie spokojną i szczęśliwą egzystencją. "W każdej rodzinie musi być ktoś, kto zapłaci daninę szaleństwa, żeby została zachowana równowaga między porządkiem a nieporządkiem", pisze Agus. Ten nieco romantyczny pogląd można z łatwością obalić tezą o dziedziczności niektórych zaburzeń psychicznych, gdzie z pokolenia na pokolenie przekazywane są różne niezdrowe skłonności do zamieniania własnego życia w piekło.
