Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 lutego 2017

"Małe życie" Hanya Yanagihara


Wreszcie stało się dla mnie jasne, dlaczego Hanya Yanagihara pomimo nominacji do dwóch prestiżowych nagród literackich ostatecznie musiała odejść z kwitkiem. Booker Prize, potem National Book Award i nic. Być może faktycznie były lepsze książki, ale jak dla mnie po prostu "Małe życie" nie było na tyle dobre by otrzymać któreś z tych wyróżnień. Jestem chyba ostatnią osobą, która powinna mówić takie rzeczy, bo od ponad roku ta książka nie nadawała mi spokoju, a jej ogromny sukces stał się dla mnie ewidentnym potwierdzeniem jej wartości. Tak, zostałam fanką tej powieści na długo zanim zdążyłam ją przeczytać, a teraz przyszła dopiero pora na skonfrontowanie oczekiwań z rzeczywistością. 

Próby przybliżenia fabuły obejmującej kilkadziesiąt lat i przeszło 800 stron chyba z zasady mijają się z celem. Dość powiedzieć, że punktem wyjścia są tutaj losy czwórki przyjaciół; począwszy od ich spotkania w college'u, poprzez pierwsze kroki w dorosłość, związane z tym rozczarowania, a częściej sukcesy zawodowe, aż po wiek dojrzały. Z biegiem czasu ta więź pomiędzy nimi rozluźnia, ale wkrótce zaczynamy poznawać Jude'a, Willema, JB oraz Malcoma z bardziej indywidualnej perspektywy. Ta kolejność, w jakiej wymieniono imiona bohaterów bynajmniej nie jest przypadkowa. Szybko zorientujemy się, że pierwsze skrzypce gra tu przede wszystkim Jude, który w porównaniu do swoich kolegów jest milczący, tajemniczy i skromny. To Jude jest prawdziwym powodem, dla którego powstała ta książka, a pozostałe postacie krążą wokół niego trochę jak satelity.