Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Apsley Cherry-Garrard. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Apsley Cherry-Garrard. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Literatura polarna - przegląd


Wcześniej zdarzyło mi wielokrotnie szukać jakiegoś spisu literatury polarnej, który posłużyłby mi jako wskazówka w moich prywatnych dociekaniach. Niestety, zawsze bez skutku. Dlatego sama postanowiłam przystąpić do realizacji takiego małego projektu. Wydaje mi się to nawet naturalne, gdyż grzebiąc od jakiegoś czasu w tym temacie, zdążyłam się już w nim nieźle zorientować. Oczywiście, nie robię tego tylko dla siebie; mam nadzieję, że pomogę tym wszystkim, którzy mają podobne zainteresowania. Wiem, że kto raz zetknął się z tą tematyką, ma szanse skończyć podobnie jak ja. 

poniedziałek, 1 lutego 2016

Ostatnia wyprawa Scotta

Mianem "Ostatniej wyprawy Scotta" określono dzienniki, które dowódca wyprawy polarnej w latach 1910-1912, Robert Falcon Scott prowadził przez cały swój pobyt na Antarktydzie*. Ich początek wyznacza wypłynięcie okrętu "Terra Nova" z portu w Nowej Zelandii w listopadzie 1910 roku. Przez blisko półtorej roku Scott z zadziwiającą dokładnością notował swoje wrażenia, opisy życia (nie)codziennego w bazie czy wreszcie przygotowania do wielkiej wyprawy na południe. Nadrzędnym celem Scotta i jego towarzyszy miało być właśnie zdobycie Bieguna. Podróż ta jednak przeobraziła się w prawdziwy dramat. "Te proste notatki i nasze martwe ciała niech opowiedzą nasze dzieje". I tak po wielu miesiącach odnaleziono zwłoki Scotta i jego dwóch towarzyszy, a przy nich również dzienniki. Ich ostatnie fragmenty odczytano zdruzgotanym pozostałym członkom wyprawy by mogli zrozumieć jak doszło do tej tragedii. A czytając je nawet dziś pozostajemy nie mniej wstrząśnięci jak oni wtedy.

wtorek, 11 września 2012

"Na krańcu świata. Najsłynniejsza wyprawa na biegun południowy" Apsley Cherry-Garrard

Antarktyda jest jak kobieta fatalna: ma serce z lodu. Odznacza się w równym stopniu okrucieństwem jak i surowym pięknem. Wiecznie spowita w biel rozpala wyobraźnie, mrozi krew w żyłach i raz po raz rzuca wyzwanie śmiałkom. Następnie obnaża ich bezradność i słabości; wie gdzie uderzyć by zabolało. Jednak nadal nie brakuje chętnych do podbicia tego mroźnego kontynentu i jego chłodnego serca. "Mimo kłopotów z opisaniem rozlicznych darów, jakimi ów czysty Ląd Południa może obsypać tych, którzy starają się o jego względy, należy powiedzieć, że najważniejszym z tych darów jest piękno".