Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Antarktyda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Antarktyda. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 stycznia 2017

Endurance czyli niezwykła podróż Ernesta Shackletona

Dość upiorny widok Endurance skutej lodem, fot. Frank Hurley, 1915

Apsley Cherry-Garrard tak podsumował kiedyś dokonania wielkich polarników: "do naukowej organizacji wyprawy dajcie mi Scotta; do podróży zimowej Wilsona; do osiągnięcia bieguna i niczego więcej Amundsena; a gdy wpadnę w tarapaty to za każdym razem chcę mieć przy sobie Shackletona". To właśnie ten ostatni zapisał się w sposób szczególny w historii badań polarnych, choć paradoksalnie nie osiągnął żadnych większych sukcesów na tym polu. Szeroko-zakrojone wyprawy, w których brał udział zawsze kończyły się w podobny sposób - ich stawką za każdym razem okazywało się po prostu życie. I właśnie tutaj Shackleton nie miał sobie równych - z największych opresji potrafił wyjść obronną ręką. Jego ostatnia ekspedycja na Antarktydę wciąż zalicza się do najśmielszych takich przedsięwzięć.

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Literatura polarna - przegląd


Wcześniej zdarzyło mi wielokrotnie szukać jakiegoś spisu literatury polarnej, który posłużyłby mi jako wskazówka w moich prywatnych dociekaniach. Niestety, zawsze bez skutku. Dlatego sama postanowiłam przystąpić do realizacji takiego małego projektu. Wydaje mi się to nawet naturalne, gdyż grzebiąc od jakiegoś czasu w tym temacie, zdążyłam się już w nim nieźle zorientować. Oczywiście, nie robię tego tylko dla siebie; mam nadzieję, że pomogę tym wszystkim, którzy mają podobne zainteresowania. Wiem, że kto raz zetknął się z tą tematyką, ma szanse skończyć podobnie jak ja. 

poniedziałek, 7 marca 2016

"The Great White Silence" 1924


Kto by pomyślał, że film niemy sprzed blisko stu lat może okazać się tak wspaniałym przeżyciem! Taka perełka jak "The Great White Silence" cieszy mnie przede wszystkim jako entuzjastkę ekspedycji polarnych z początku XX wieku, a dopiero w dalszej kolejności jako typowego widza. Jeśli więc ktoś podziela moją fascynację tym tematem powinien koniecznie zapoznać się z tym obrazem. Film nie powinien również pozostać obojętny prawdziwym koneserom kinematografii, bo ten unikalny dokument z lat 20. jest po prostu bardzo udanym osiągnięciem wczesnej sztuki filmowej.

Mniej więcej w tym samym czasie gdy pod naszą szerokością geograficzną powstawał pionierski "Pożar w zapałczarni", Herbert Ponting zdążył już odkryć za pomocą kinematografu Antarktydę. Jako uczestnik wyprawy Terra Nova w latach 1910-1912 miał za zdanie wizualnie udokumentować jej przebieg. Był przede wszystkim uzdolnionym fotografikiem, ale dysponował też kinematografem, który de facto nigdy wcześniej nie był używany w tamtych regionach świata. Nakręcone wówczas sekwencje filmowe posłużyły mu do stworzenia filmu, który ostatecznie wszedł na ekrany w 1924 roku. Lecz Ponting za życia nie doczekał się uznania. Ostatnio jednak film odrestaurowano, uświetniono go wspaniałą ścieżką dźwiękową i tym razem "The Great White Silence" zachwycił widzów, a raczej tę niewielką garstkę, która go widziała - jak nigdy wcześniej.

poniedziałek, 8 lutego 2016

"Ostatnia wyprawa Scotta" w zdjęciach

Wśród ekipy zabranej przez kapitana Scotta na ekspedycję "Terra Nova" - składającej się z samych oficerów, naukowców i marynarzy - znalazł się również profesjonalny fotograf, Herbert Ponting. Wcześniej spod koła podbiegunowego przewożono raczej skromną dokumentację fotograficzną, której z pewnością brakowało artyzmu i polotu. Scott zabierając ze sobą Pontinga chciał to zmienić. Wybrał właściwego człowieka i wkrótce zaczął się o tym przekonywać. Zachwycony przepięknymi polarnymi widokami uparcie utrwalający je za pomocą aparatu Ponting szybko wkupił się w łaski dowódcy. Efekty pracy fotografa raz po raz spotykały się z uznaniem Scotta: "nie było dotąd wyprawy tak obficie ilustrowanej jak nasza, przy tym nie ma ani jednej pracy potraktowanej przez niego pobieżnie."

poniedziałek, 1 lutego 2016

Ostatnia wyprawa Scotta

Mianem "Ostatniej wyprawy Scotta" określono dzienniki, które dowódca wyprawy polarnej w latach 1910-1912, Robert Falcon Scott prowadził przez cały swój pobyt na Antarktydzie*. Ich początek wyznacza wypłynięcie okrętu "Terra Nova" z portu w Nowej Zelandii w listopadzie 1910 roku. Przez blisko półtorej roku Scott z zadziwiającą dokładnością notował swoje wrażenia, opisy życia (nie)codziennego w bazie czy wreszcie przygotowania do wielkiej wyprawy na południe. Nadrzędnym celem Scotta i jego towarzyszy miało być właśnie zdobycie Bieguna. Podróż ta jednak przeobraziła się w prawdziwy dramat. "Te proste notatki i nasze martwe ciała niech opowiedzą nasze dzieje". I tak po wielu miesiącach odnaleziono zwłoki Scotta i jego dwóch towarzyszy, a przy nich również dzienniki. Ich ostatnie fragmenty odczytano zdruzgotanym pozostałym członkom wyprawy by mogli zrozumieć jak doszło do tej tragedii. A czytając je nawet dziś pozostajemy nie mniej wstrząśnięci jak oni wtedy.

wtorek, 11 września 2012

"Na krańcu świata. Najsłynniejsza wyprawa na biegun południowy" Apsley Cherry-Garrard

Antarktyda jest jak kobieta fatalna: ma serce z lodu. Odznacza się w równym stopniu okrucieństwem jak i surowym pięknem. Wiecznie spowita w biel rozpala wyobraźnie, mrozi krew w żyłach i raz po raz rzuca wyzwanie śmiałkom. Następnie obnaża ich bezradność i słabości; wie gdzie uderzyć by zabolało. Jednak nadal nie brakuje chętnych do podbicia tego mroźnego kontynentu i jego chłodnego serca. "Mimo kłopotów z opisaniem rozlicznych darów, jakimi ów czysty Ląd Południa może obsypać tych, którzy starają się o jego względy, należy powiedzieć, że najważniejszym z tych darów jest piękno".