Intuicja nie zawiodła Hanyi Yanagihary gdy na okładkę swojej książki zaproponowała zdjęcie wykonane przez Petera Hujara przedstawiające mężczyznę, którego grymas twarzy na długo zapada w pamięć. Ta fotografia do amerykańskiego wydania "A Little Life" stała się kwestią, która na chwilę podzieliła autorkę i jej wydawcę. Kontrowersje wzbudził nie tylko sam poruszający i wymowny wizerunek, ale jego niecodzienny kontekst - w rzeczywistości mężczyzna przedstawiony na zdjęciu zamiast w bólu znajduje się w stanie najwyższej ekstazy... Ostatecznie jednak Hanya Yanagihara zdołała przeforsować swoją propozycję i na pierwszym amerykańskim wydaniu (jak i kolejnych jego dodrukach) umieszczono fotografię Petera Hujara z 1969 roku zatytułowaną - i przy okazji nazywającą rzeczy po imieniu - "Orgasmic Man".
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą foto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą foto. Pokaż wszystkie posty
środa, 6 lipca 2016
"Małe życie": wzmocnić wymowę książki okładką
Intuicja nie zawiodła Hanyi Yanagihary gdy na okładkę swojej książki zaproponowała zdjęcie wykonane przez Petera Hujara przedstawiające mężczyznę, którego grymas twarzy na długo zapada w pamięć. Ta fotografia do amerykańskiego wydania "A Little Life" stała się kwestią, która na chwilę podzieliła autorkę i jej wydawcę. Kontrowersje wzbudził nie tylko sam poruszający i wymowny wizerunek, ale jego niecodzienny kontekst - w rzeczywistości mężczyzna przedstawiony na zdjęciu zamiast w bólu znajduje się w stanie najwyższej ekstazy... Ostatecznie jednak Hanya Yanagihara zdołała przeforsować swoją propozycję i na pierwszym amerykańskim wydaniu (jak i kolejnych jego dodrukach) umieszczono fotografię Petera Hujara z 1969 roku zatytułowaną - i przy okazji nazywającą rzeczy po imieniu - "Orgasmic Man".
poniedziałek, 8 lutego 2016
"Ostatnia wyprawa Scotta" w zdjęciach
Wśród ekipy zabranej przez kapitana Scotta na ekspedycję "Terra Nova" - składającej się z samych oficerów, naukowców i marynarzy - znalazł się również profesjonalny fotograf, Herbert Ponting. Wcześniej spod koła podbiegunowego przewożono raczej skromną dokumentację fotograficzną, której z pewnością brakowało artyzmu i polotu. Scott zabierając ze sobą Pontinga chciał to zmienić. Wybrał właściwego człowieka i wkrótce zaczął się o tym przekonywać. Zachwycony przepięknymi polarnymi widokami uparcie utrwalający je za pomocą aparatu Ponting szybko wkupił się w łaski dowódcy. Efekty pracy fotografa raz po raz spotykały się z uznaniem Scotta: "nie było dotąd wyprawy tak obficie ilustrowanej jak nasza, przy tym nie ma ani jednej pracy potraktowanej przez niego pobieżnie."
piątek, 24 stycznia 2014
Oglądając "Metamorfozy Marilyn Monroe" Davida Willsa
Jak łatwo się domyślić "Metamorfozy" to album, którego motywem przewodnim jest obserwacja zmian zachodzących na przestrzeni lat w wizerunku Marilyn Monroe. Przyszła gwiazda zaczynała jako modelka we wczesnych latach 40. i trochę czasu upłynęło zanim podbiła Hollywood. Od momentu pierwszych profesjonalnych zdjęć zrobionych w fabryce samolotów Marilyn przeszła długą drogę zawodową, osobistą i wizerunkową. Książka Davisa śledzi kierunek tych przemian zewnętrznych i za sprawą
fotografii przybliża nam przeistaczanie się Normy Jeane w Marilyn
Monroe. "Jej styl, zarówno prywatny, jak i ten widoczny na ekranach kin podzielić można na pięć etapów, wyraźnie odznaczających się w ciągu 20 lat. W każdym z nich widoczna jest zarówno ówczesna moda, jak i zmiany, które Marilyn świadomie wprowadzała, aby rozwinąć swą karierę lub całkowicie zmienić jej bieg". Pozycja ta opatrzona jest również bardzo ciekawym wstępem autora, na końcu zaś dołączono ostatni wywiad udzielony przez aktorkę. Całość dopełniają wypowiedzi najbliższych, przyjaciół, osób z branży filmowej na jej temat. Marilyn jest niezwykła zarówno w ich wspomnieniach jak i na zaprezentowanych zdjęciach.
"Metamorfozy" dopełniły w mojej świadomości obraz zjawiskowej urody MM. Bo dla mnie są kobiety piękne, kobiety piękniejsze i Marilyn Monroe. Korzystając z okazji podzielę się kilkoma refleksjami na jej temat, ale wyłącznie pod względem cech zewnętrznych (w oparciu o powyższą książkę jak i inne źródła).
"Metamorfozy" dopełniły w mojej świadomości obraz zjawiskowej urody MM. Bo dla mnie są kobiety piękne, kobiety piękniejsze i Marilyn Monroe. Korzystając z okazji podzielę się kilkoma refleksjami na jej temat, ale wyłącznie pod względem cech zewnętrznych (w oparciu o powyższą książkę jak i inne źródła).
piątek, 27 grudnia 2013
piątek, 23 sierpnia 2013
"Skłóceni z życiem" 1961
"Skłóceni z życiem" to film, który przeszedł do historii, dzięki okolicznościom powstania. Warto poznać ich ogólny zarys by w pełni zrozumieć ten film. Arthur Miller tworzył od wielu lat scenariusz z rolą skrojoną specjalnie dla swojej ówczesnej żony, Marilyn. Gdy w końcu doszło do kręcenia filmu ich małżeństwo było już w stanie rozpadu. Miller nie ułatwiał wtedy Marilyn pracy; nie tylko nieustannie zmieniał scenariusz i kwestie, ale także ingerował w jej rolę. Poza tym aktorka miała już wówczas poważne problemy ze zdrowiem i lekami. Podobno ze względu na jej przekrwione oczy zaniechano kręcenia w technikolorze. Ale nie tylko ona, bo cała ekipa przeżywała swoje problemy - reżyser, John Huston oddawał się bez opamiętania się hazardowi, a Montgomery Clift nadużywał leków. Na planie w dusznym, gorącym klimacie Nevady wybuchały ciągłe kłótnie, które podsycało jeszcze notoryczne spóźnianie się Marilyn. Wszystkie te niesprzyjające okoliczności towarzyszyły powstaniu "Skłóconych z życiem". Mimo wszystko film nie przemienił się w katastrofę. W rezultacie powstało symboliczne pożegnanie z kinem Clarka Gable, Marilyn Monroe, a w dalszej kolejności także Montgomery Clifta.
Czy jednak odsuwając całą tą otoczkę na bok można doszukać się znamion arcydzieła w filmie? Zdania są podzielone, a prawda jak zwykle leży gdzieś pośrodku.
niedziela, 5 sierpnia 2012
50 lat póżniej: Goodbye Norma Jeane!
5 sierpień 1962 roku. Marilyn umiera w swoim domu w Brentwood z soboty na niedziele. Szybko jednak ta prywatna tragedia zamieniła się w publiczny spektakl i ogólnonarodową sensację. Marilyn wiedziała w jakim świecie żyje - powiedziała kiedyś, że Hollywood to miejsce gdzie za pocałunek płacą 1000 $, a za dusze 50 centów. Nie myliła się i tym razem.
"Obraz, jaki Marilyn Monroe zostawiła po sobie, skrywa duszę, której istnienia niewielu się domyślało. To piękna dusza, choć przeciętny psycholog określiłby ją jako "neurotyczną", tak jak można nazywać "neurotykami" wszystkich za dużo myślących, przesadnie kochających, nadwrażliwych."
ze wstępu Antonio Tabucchiego do "Fragmentów"
piątek, 27 lipca 2012
"Marilyn, ostatnie seanse" Michel Schneider

Bardzo niewiele jest dobrych książek o Marilyn Monroe. Wiarygodnych jeszcze mniej. To paradoks ponieważ opisy życia i śmierci gwiazdy zapełniają dziesiątki tysięcy stron. Ktoś naliczył, że książek poświęconych Marilyn powstało chyba ponad 600. Każdy pisarz, który decyduje się aby wziąć na warsztat jej życiorys staje przed trudnym dylematem i wielką pokusą. Bo oto rozciąga się przed nimi szerokie połacie sensacji, kontrowersji i teorii spiskowych, które dodają rumieńców całej tej historii. Już wcześniej ktoś wyszedł z założenia, że gdyby nawet nic takiego nie miałoby miejsca, należałoby to wymyślić. Jak słusznie zauważa Michel Schneider, autor "Ostatnich seansów" jedynie ci, którzy naprawdę kochali Marilyn nigdy nie napisali o niej książki.
niedziela, 15 stycznia 2012
Z książką zawsze nam do twarzy
Obrazki z życia gwiazd srebrnego ekranu.
Inne oblicze.
Z książką w ręku albo z nosem w książce.
Audrey Hepburn:
Subskrybuj:
Posty (Atom)



